Najwyższą przyjemnością nie było dla niego gromadzenie doznań, lecz spokój ducha, czyli ataraksja, połączona z wolnością od cierpienia ciała, zwaną aponią.
Arystoteles natomiast mówił o eudajmonii, czyli o spełnieniu i rozkwicie człowieka. Według niego szczęście to nie chwilowa radość, ale proces stawania się pełniejszą wersją samego siebie. Człowiek rozkwita wtedy, gdy rozwija cnoty zwane arete, takie jak mądrość, sprawiedliwość, odwaga i życzliwość. Przyjemność może być skutkiem ubocznym, ale nie jest celem.
Różnorodność celów
Możemy więc powiedzieć, że hedonizm widzi szczęście jako zbiór chwilowych przyjemności, a eudajmonia jako spełnione życie oparte na sensie i rozwoju. Oba podejścia przypominają różne style gry. Hedonizm jest jak zbieranie punktów i nagród, które dają radość tu i teraz. Eudajmonia jest jak przechodzenie całej fabuły, rozwój postaci i odkrywanie głębszego znaczenia rozgrywki.
Współczesna psychologia dodaje do tego zjawisko adaptacji hedonistycznej (str. 240). Nasz umysł szybko przyzwyczaja się do pozytywnych zmian, dlatego to, co kiedyś dawało wielką radość, z czasem staje się codziennością.