Fundamentem zrozumienia tego problemu jest ewolucja i jej wpływ na nasze mózgi. Miliony lat temu nasz system nagród był ukierunkowany na przetrwanie i reprodukcję. Oznaczało to zdobywanie pożywienia, unikanie drapieżników i znajdowanie partnerów. W tamtych czasach takie cele były niezbędne do zapewnienia potomstwa i przekazywania genów.
Zrozumiałem, że w tym pędzie coś zasadniczo nie gra, gdy zestawiłem ze sobą dwa obrazy. Widziałem człowieka w Afryce, który ciężko pracował w upale. Jego wielkim marzeniem i celem napędzającym go każdego dnia był zakup motocykla. Ta wizja dawała mu energię. Z drugiej strony patrząc na nasze europejskie otoczenie, gdzie domy i samochody są często standardem, wciąż dostrzegam to samo poczucie niedosytu. Mimo że mamy to, o czym tamten człowiek dopiero marzy, rzadko czujemy, że to wystarczy. To uświadomiło mi brutalną prawdę. Poczucie braku nie znika magicznie wraz z zasobami. Nasz umysł nie ma wbudowanego hamulca dla pragnień. Jeśli nie nauczymy się nim kierować, zawsze znajdzie powód, by chcieć czegoś więcej, niezależnie od tego, jak wiele już posiadamy.
W dzisiejszym świecie podstawowe potrzeby fizjologiczne, takie jak żywność, woda pitna, schronienie i opieka zdrowotna, są zazwyczaj zaspokojone. Paradoksalnie kojarzymy ten stan wyłącznie z czymś pozytywnym, zakładając, że bezpieczeństwo to prosta droga do szczęścia. Jednak mechanizmy naszej psychiki są znacznie bardziej złożone.