System alarmowy nie reaguje na logiczne argumenty. Reaguje na sygnały. Ale istnieje język, który do niego dociera. Językiem tym jest dotyk.
Język dotyku
W owłosionej skórze człowieka znajdują się wyspecjalizowane włókna nerwowe, które nauka nazywa włóknami C-taktylnymi. Działają one zupełnie inaczej niż zwykłe receptory dotyku.
Zwykłe receptory informują mózg o tym, gdzie dokładnie i jak mocno coś nas dotyka. Włókna C-taktylne reagują natomiast wyłącznie na powolne, delikatne gładzenie o prędkości od jednego do dziesięciu centymetrów na sekundę i w temperaturze zbliżonej do ludzkiego ciała. Reagują więc na dotyk drugiego człowieka, nie na dotyk przedmiotu. Co istotne, sygnały z tych włókien nie trafiają do tej części mózgu, która analizuje lokalizację bodźca. Trafiają do obszaru odpowiedzialnego za emocje i poczucie siebie w relacji z drugim człowiekiem, nazywanego korą wyspową (insula). To struktura, która w pewnym sensie pełni funkcję ewolucyjnego detektora intencji. Jej aktywacja mówi podświadomości: ktoś poświęca mi czas, uwagę i delikatność z własnej woli. W kontekście opisanej wyżej pułapki hiperczujności ten rodzaj dotyku działa jak biologiczny wyłącznik alarmu. Aktywacja kory wyspowej jednocześnie wycisza reaktywność ciała migdałowatego, co przekłada się na redukcję poziomu kortyzolu i uruchomienie mechanizmów więzi, które szczegółowo opisałem w rozdziale o oksytocynie (str.