Mózg, który przez lata był uczony ostrożności i nieufności, szybciej aktywuje mechanizmy obronne, a system nagrody słabiej reaguje na codzienne doświadczenia.
Nie mniej istotny jest wpływ dzieciństwa na naszą autonomię. Jeśli w domu dominowała nadmierna kontrola, a własne zdanie dziecka było tłumione lub ignorowane, dorosły często ma trudności z podejmowaniem samodzielnych decyzji, czuje się niesprawczy, uzależniony od aprobaty z zewnątrz. Mózg przestawia się wtedy w tryb przetrwania, a wyuczona bezradność odbiera radość z samodzielnego działania i budowania własnych ścieżek.
Atmosfera emocjonalnej niestabilności, chaosu czy przemocy, nawet jeśli była niewidzialna dla otoczenia, prowadzi do rozwoju lękowych lub unikających wzorców przywiązania. Takie osoby w dorosłości często nie ufają własnym emocjom, mają trudność z przeżywaniem szczęścia nawet w dobrych warunkach, ponieważ ich system nerwowy pozostaje w stanie czujności i przewidywania zagrożeń. Mechanizmy przetrwania, które miały chronić w dzieciństwie, stają się przeszkodą w budowaniu satysfakcjonującego życia.
Warto zauważyć jeszcze jeden, subtelny mechanizm: dorastanie w kulturze, gdzie miłość i uznanie rodziców były nagrodą za sukces, status czy porównanie z innymi, prowadzi do nawyku szukania szczęścia głównie w zewnętrznych osiągnięciach.