Fakt, że mężczyźni są średnio więksi i posiadają o około 40% więcej masy mięśniowej, to biologiczny rachunek wystawiony przez tysiąclecia rywalizacji. Natura jest ekonomistą i nie inwestowałaby tak ogromnej energii w budowę siły fizycznej mężczyzn, gdyby nie była ona konieczna do walki o status i partnerki. Nasza biologia pamięta czasy poliginii.
Człowiek jednak nie jest tylko zwierzęciem. Jesteśmy także twórcami kultury, a ta ma zdolność przekształcania biologii. Przez tysiąclecia ludzkość odkrywała, że strategia oparta wyłącznie na dominacji i wykluczeniu nie sprzyja budowie stabilnych społeczności. Gdy niewielka grupa mężczyzn monopolizuje wszystkie kobiety, reszta popada w frustrację. Jak pokazują badania i historia, sprzyja ona chaosowi, przemocy i destabilizacji.
Dlatego ewolucja kulturowa stworzyła coś zdumiewającego, czyli monogamię. Nie jako religijną fanaberię, ale jako formę umowy społecznej rozwiązującą problem nierównego dostępu do partnerek. Monogamia ogranicza biologiczną dominację.