Coraz więcej badań wskazuje, że niektóre szczepy bakterii mogą wpływać na produkcję neurotransmiterów, które są niezbędne dla naszego samopoczucia.
Paradoks marketingu
Stosuj przy wyborze jedzenia prostą heurystykę polegającą na obserwacji opakowania. Im więcej marketingu, haseł prozdrowotnych i kolorowych deklaracji widzisz na pudełku, tym z reguły bardziej przetworzony i biologicznie obcy jest produkt w środku. Prawdziwe i ewolucyjnie spójne jedzenie, takie jak jajka, brokuły czy wołowina, nie potrzebuje krzykliwych haseł ani maskotek by potwierdzić swoją wartość. Jeśli produkt musi Cię agresywnie przekonywać o swojej zdrowotności, zazwyczaj jest to technologicznie zaprojektowana mieszanka mająca zhakować Twój układ nagrody, zamiast odżywić komórki. Można tu zauważyć wyraźną korelację. Choć z punktu widzenia logiki formalnej nie stanowi ona twardego dowodu naukowego, w praktyce drastycznie ułatwia codzienne wybory. Im głośniejsze jest opakowanie, tym zazwyczaj uboższa jest treść odżywcza produktu. Traktuj to jako filtr poznawczy pozwalający błyskawicznie oddzielić żywność od produktów żywnościopodobnych.