5. Co robimy, jeśli któraś kartka nas zaskoczy lub zaboli? Czy ustalamy wspólny gest „pauzy” na oddech?
Warto też ustalić mały „kodeks karteczkowy”, np.:
● Nie piszemy w stanie silnego wzburzenia.
● Kartka musi zawierać prośbę, nie tylko żal.
● Czytamy je z intencją ciekawości, nie obrony.
To porozumienie nie musi być idealne – ma być wystarczająco dobre, by zbudować zaufanie i przewidywalność. Jak każda metoda, karta działa tylko wtedy, gdy obie osoby czują się w niej bezpiecznie.
Dlaczego właśnie kartka? Wyobraź sobie, że emocja to żarzący się węgielek. Trzymany gołymi rękami parzy, ale kiedy położysz go na ceramicznej podstawce, ciepło stopniowo się rozprasza i możesz zobaczyć, jak naprawdę wygląda. Kartka jest właśnie taką podstawką, chwilowym miejscem, w którym gorące uczucie stygnie i staje się bezpieczne do obejrzenia, zanim pokażesz je drugiej osobie.
Co dzięki temu zyskujesz?
1. Czas na oddech. Chwila pisania ochładza głowę, serce bije wolniej.
2. Odstęp emocjonalny. Pisanie pozwala spojrzeć na emocje z większym spokojem i dystansem.