Kiedy czujemy, że związek nas rozwija, daje wsparcie i stabilność, angażujemy się w niego głębiej. Związek staje się naprawdę wartościowy, gdy świadomie w niego inwestujemy: poprzez regularne przekraczanie strefy komfortu, rozmowę i obecność. Im więcej poświęcamy relacji (nie tracąc przy tym siebie), tym więcej ona dla nas znaczy.
Chemia ciała
Kolejnym z bardzo istotnych czynników wpływających na jakość relacji i poziom pożądania jest równowaga hormonalna, uwarunkowana ewolucyjnym dymorfizmem. Przewlekły stres i wysoki kortyzol to dla organizmu sygnał zagrożenia środowiskowego, co u obu płci wymusza odwrót od reprodukcji. U mężczyzn skutkuje to spadkiem produkcji testosteronu, choć z reguły zachowują oni zdolność do prokreacji. Jednak ze względu na wysoki koszt biologiczny ciąży i asymetrię inwestycji, kobiecy organizm reaguje znacznie radykalniej. W odpowiedzi na stres drastycznie podnosi produkcję prolaktyny. Hormon ten hamuje libido, a w skrajnych przypadkach całkowicie wyłącza owulację i układ rozrodczy. Ewolucyjna kalkulacja jest prosta: kobieta walcząca o przetrwanie nie może pozwolić sobie na ciążę. Prolaktyna wzrasta również naturalnie u obu płci po stosunku w fazie refrakcji, wywołując czasowy spadek pożądania. Jej chroniczny nadmiar prowadzi jednak do długofalowej utraty popędu i pogorszenia nastroju.