Warto to zrozumieć chłodno: to nie jest złośliwość. To biologiczny imperatyw dążący do homeostazy (równowagi). Te podświadome mechanizmy nie mają na celu skrzywdzenia Cię, lecz utrzymanie status quo i zabezpieczenie pozycji partnera w relacji.
Dlaczego uległość usypia libido?
Istnieje głębokie nieporozumienie w nowoczesnym podejściu do związków, które sugeruje, że drogą do serca (i sypialni) kobiety jest spełnianie jej wszystkich pragnień i rezygnacja z własnych granic. Nazywamy to strategią „ukrytego kontraktu”.
Kiedy mężczyzna rezygnuje z własnej autonomii, by zadowolić partnerkę, wchodzi w rolę, którą psychologia systemowa określa mianem „zadowalacza” (ang. Pleaser). W tym momencie w mózgu partnerki zachodzi proces seksualnej inhibicji. Dlaczego? Ponieważ uległość i potrzeba ciągłej opieki kojarzą się ewolucyjnie z potomstwem, a nie z samcem alfa.
Gdy kobieta czuje, że musi emocjonalnie „matkować” swojemu partnerowi (ponieważ on boi się podjąć decyzję lub boi się jej reakcji), jej libido zostaje biologicznie wygaszone. Jest to mechanizm zabezpieczający przed kazirodztwem – nie pożądamy tych, którymi musimy się opiekować.