Twój rozmówca nie widzi Twojego uśmiechu, nie słyszy Twojego tonu. Jego ciało migdałowate nie dostaje sygnału „odwołaj alarm". Dlatego każda rozmowa tekstowa zaczyna się, z biologicznego punktu widzenia, w trybie obronnym.
Psycholog Joseph Walther opisał to jako komunikację hiperpersonalną: gdy ludzie piszą zamiast rozmawiać, ich mózg robi dwie pozornie sprzeczne rzeczy. Z jednej strony idealizuje nieznanych rozmówców, bo wypełnia luki pozytywnymi wyobrażeniami. Z drugiej, gdy już formułuje ocenę, ta ocena jest znacznie bardziej skrajna niż byłaby w rozmowie twarzą w twarz. Mniej osądów, ale ostrzejszych.
Skrzywienie negatywne, opisane w podrozdziale NLP – Narzędzia operacyjne (str. 668), ma tu bezpośrednie zastosowanie. Neutralna wiadomość „OK" zostaje podświadomie przefiltrowana przez filtr zagrożenia. „Czy jest zły? Czy to sarkazm? Czy coś przeskrobałem?" Te pytania generuje nie Twoja racjonalna kora przedczołowa, lecz ciało migdałowate, które w warunkach niepewności domyślnie przełącza system w tryb alarmowy. W rozmowie twarzą w twarz ten alarm jest natychmiast korygowany, bo widzisz uśmiech, słyszysz ciepły ton. W tekście ta korekta nie istnieje.