Posiadanie własnych granic i zdania paradoksalnie sprawia, że Katarzyna czuje się przy nim bezpieczniej, wiedząc, że może na nim polegać jak na skale, a nie jak na plastelinie uginającej się pod każdym naciskiem. Ta jego wewnętrzna stabilność i siła są dla niej potężnym afrodyzjakiem.
Z kolei Katarzyna dba o swoją witalność nie po to, by zaspokajać cudze oczekiwania, lecz dlatego, że czuje się wtedy w kontakcie ze swoją energią i kobiecością. Jej zdrowie, pasja i promienność są ewolucyjnym sygnałem atrakcyjności, na który Marek reaguje instynktownie. Widząc ją pochłoniętą swoimi zajęciami, szczęśliwą i pełną życia, czuje ten pierwotny dopaminowy impuls. To nie zazdrość o innych napędza jego pożądanie, lecz podziw dla jej energii i niezależności.