Jednak prawdziwa próba dla relacji pojawia się nie tylko w chwilach zewnętrznego zagrożenia, lecz również wtedy, gdy w codziennym życiu spotykają się różne, głęboko zakorzenione systemy wartości. Człowiek, który odnajduje sens w gromadzeniu zasobów i tworzeniu bezpiecznego domu, może doświadczać niezrozumienia w kontakcie z kimś, kto całą swoją energię kieruje na rozwój ciała, zdrowia i wyglądu. Z kolei osoba żyjąca literaturą i sztuką nierzadko czuje się osamotniona wśród tych, którzy mierzą wartość poprzez status społeczny.
Przykład: Dla niej najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa finansowego, które daje jej spokój. Dla niego znaczenie ma spontaniczność i przeżywanie chwili. Kiedy ona planuje budżet, on czuje się ograniczany. Kiedy on proponuje niezaplanowany wyjazd, ona odczuwa lęk. Żadne z nich nie ma złych intencji, po prostu ich wewnętrzne kompasy wskazują inne kierunki.
Psychologia moralności pokazuje, że często różnimy się w samych fundamentach, na których budujemy nasze systemy wartości. Te różnice same w sobie nie są błędem, lecz odzwierciedleniem różnorodności, która w ewolucji była siłą wspólnoty. Dzięki niej jedni dbali o bezpieczeństwo, inni o zdrowie, a jeszcze inni o rozwój kultury i wiedzy. Każdy z tych systemów wartości jest zakorzeniony w innych potrzebach ego i w odmiennym sposobie, w jaki nasz układ nagrody generuje poczucie sensu.